Poranek górnika – rytuały przed szychtą
Dzień górnika zaczynał się jeszcze przed świtem. Budzik w familoku dzwonił o trzeciej, czwartej nad ranem – w zależności od zmiany. Najpierw obowiązkowa kąpiel, potem śniadanie: chleb ze smalcem, kawa z cykorią, czasem jajecznica na boczku. Starszy górnik, pan Józef z Rudy Śląskiej, wspomina: „Ojciec zawsze mówił: „Szychta nie poczeka, a brzuch musi być pełny”. Do torby wkładało się drugie śniadanie – kanapki zawinięte w szary papier i termos z herbatą”.
Ubiór był starannie przygotowany: gruba bielizna, flanelowa koszula, spodnie z grubego sukna, skórzane buty z metalowymi noskami. Na głowę zakładało się czapkę górniczą – czako (w dni świąteczne) lub zwykłą kaskówkę. Do tego pas z karbidówką i boksem na zapałki. Każdy górnik wychodził z domu w milczeniu, żegnając się znakiem krzyża. Tradycja nakazywała, by przed wyjściem dotknąć obrazka świętej Barbary – patronki górników.
- Pobudka o 3:30 (zmiana poranna) lub 23:00 (zmiana nocna)
- Śniadanie: chleb, smalec, kawa; często domowe wypieki
- Ubiór: bielizna termoaktywna, flanela, sukno, buty z noskami stalowymi
- Obrzęd: przeżegnanie się, dotknięcie obrazka św. Barbary
Pod ziemią – praca, zwyczaje i solidarność
Po przybyciu do kopalni górnicy schodzili windą („skipem”) lub drabinami w głąb ziemi. Im głębiej, tym bardziej wilgotno i gorąco. Praca przy przodku była ciężka: ręczne wiercenie, ładowanie urobku, stawianie obudowy. Co kilka godzin – kontrola wentylacji i metanu. Mimo trudów wśród górników panowała wyjątkowa solidarność. „Pod ziemią nie ma panów ani chłopów – każdy jest bracią” – mawiał dziadek pana Józefa.
W trakcie szychty obowiązywały niepisane zasady: przed rozpoczęciem pracy górnicy mówili „Szczęść Boże”, a po zakończeniu – „Dzięki Bogu”. W czasie przerwy siadano w kręgu, dzielono się jedzeniem, często śpiewano pieśni – „Górnicze serce” czy „Czy znasz ten kraj”. W niektórych kopalniach do dziś kultywuje się zwyczaj „karczmy” – krótkiego odpoczynku przy lampce piwa (oczywiście po pracy). Ważnym elementem był też kult Skarbnika – dobrego ducha kopalni, który według wierzeń ostrzegał przed niebezpieczeństwem.
- „Szczęść Boże” – powitanie przed pracą
- „Dzięki Bogu” – zakończenie szychty
- Śpiewanie pieśni górniczych podczas przerwy
- Tradycja Skarbnika – opiekuńczego ducha kopalni
- Barbórka – święto 4 grudnia, z mszą i pochodem
Powrót na powierzchnię – wieczór z rodziną i śląskie tradycje
Po zakończeniu zmiany górnicy wracali windą na powierzchnię. Zmęczeni, czarni od węgla, myli się w łaźni kopalnianej. Potem – pieszo lub rowerem do domu. W familoku czekała już rodzina. Obowiązkowa kąpiel w blaszanej balii, a potem gorąca kolacja: zupa ziemniaczana, kluski śląskie z modrą kapustą, niekiedy rolada wołowa. Pan Józef wspomina: „Mama zawsze czekała z bigosem, a Tata po jedzeniu siadał w fotelu, zapalał fajkę i opowiadał o tym, co się działo pod ziemią”.
Wieczory w górniczych domach wypełnione były tradycjami. W piątki – modlitwa do św. Barbary, w soboty – pranie i przygotowanie munduru na niedzielną mszę. Górnicy nosili mundury galowe z czarnym czako i pióropuszem – to był symbol statusu i dumy. Do dziś w wielu śląskich rodzinach kultywuje się zwyczaj „szklanek” – czyli spotkań przy piwie i g